OYA
Dolacz do nas facebooku
Zadzwoń do nas:
telefon: 22 772 41 31
tel. kom: 601 307 900
Zapytaj o oferte
Barką pływać każdy może
Jakub Koryciński 2002-12-01

Barging, co to jest?
Tak jak od angielskiego słowa "yacht" przyjął się u nas jachting - w znaczeniu uprawiania żeglarstwa, tak od angielskiego "barge", barka, mamy również angielskie "barging" oznaczające pływanie barką (gdyby próbować tłumaczenia dosłownego należałoby stworzyć nowy wyraz w języku polskim - "barkowanie"). Obecnie barging dotyczy przede wszystkim turystycznej żeglugi, jakże popularnej na kanałach niemal całej Europy Zachodniej. Używane do tego "barki" to raczej eleganckie jachty motorowe z kilkoma sypialniami, łazienkami z gorącą wodą, kuchnią i tarasem do opalania na pokładzie - jednym słowem pływające wille. Nie bez znaczenia jest też fakt, iż do czarteru takiej willi nie potrzeba ani doświadczenia, ani uprawnień motorowodnych - prowadzenie barki jest tak proste, iż szkolenie odbywa się w marinie przed rejsem i trwa nie dłużej niż pół godziny! góra strony
 
Barka, ale jaka i za ile?
Oferta firm czarterowych jest tu bardzo szeroka - od ośmiometrowych motorówek dla 2-3 osób po kilkunastometrow okręty dla nawet dziesięcioosobowego towarzystwa. Oczywiście wraz z wielkością barki rośnie cena czarteru, ale rozpisanie jej na większą liczbę osób daje korzystny efekt. Dla przykładu tygodniowy czarter takiego okrętu z najwyższej półki, w szczycie sezonu kosztuje około 3000 Euro. Natomiast pod koniec września, gdy na południ Francji pogoda nadal potrafi raczyć upałami, cena spada już do 2000 Euro. Ceny analogicznych terminów dla jednostek klasy średniej to 2000 i 1500 Euro za tygodniowy rejs. W porównaniu do żeglarstwa śródlądowa żegluga barką jest zdecydowanie mniej wymagająca w stosunku do uczestników wyprawy. Tu nie ma przechyłów, sytuacji konfliktowych też zdecydowanie mniej, warunki zakwaterowania jak w pensjonacie, tempo podróży może być zawsze takie samo, a dzięki dobremu wygłuszeniu, silnik pozostaje niesłyszalny niezależnie od obrotów. Barka daje możliwość wspólnego wypoczynku osób o różnym temperamencie, tempie życia i upodobaniach. Bo cóż stoi na przeszkodzie, by niecierpliwy sternik ruszył w trasę, gdy śpiochy zalegają jeszcze w swoich kabinach? W dzień także nie trzeba ograniczać się jedynie do plażowania, gdyż wzdłuż kanałów mija się mnóstwo proponujących degustacjętrnków winnic czy ciekawych miasteczek ze średniowieczną zabudową. Można też tanio wypożyczyć na czas rejsu rowery, by lepiej poznać okolice. Wówczas, gdy bardziej stateczna część wycieczki płynie barką do kolejnego portu, miłośnicy krajobrazu mogą podążać w tym samym kierunku na rowerach, zwiedzając po drodze nieco bardziej oddalone od kanału malownicze zakątki krainy. góra strony

Kanałem do Europy
Mapa proponowanych szlaków to ponad 50 przeróżnych tras rzecznych i kanałowych począwszy od Berlina poprzez Niderlandy po francuskie przedgórze Pirenejów na południu i Anglię, Szkocję oraz Irlandię na północy. Każdy może znaleźć tu coś odpowiedniego dla siebie. Regionalna kuchnia, winnice Lotaryngii czy Szampanii, średniowieczna architektura belgijskich miasteczek, holenderskie wiatraki, marina w centrum Paryża tuż przy placu Bastylii, a nawet szlak zamków nad Loarą. Aż szkoda, że jak dotąd Polska wciąż znajduje się poza tą mapą, a przecież farwater Berlin-Bydgoszcz od lat jest "przejezdny". Brakuje tyko zaplecza w postacie przystani na "europejskim" poziomie. Może wejście Polski do Unii spowoduje ożywienie także polskich rzek i kanałów, przynajmniej w pobliżu niemieckiej granicy.

Niestety, na razie polskie przepisy żeglugowe skutecznie ograniczają rozwój podobnej działalności rodzimych firm czarterowych. Ciekawe jak długo Polak do pływania po Odrze będzie potrzebował patentu motorowodniaka, skoro Niemiec nie musi mieć żadnych patentów i już dziś żegluje zupełnie bezpiecznie po tejże samej rzece? góra strony

My wybraliśmy rejs kanałem du Midi
Tak jak większość obywateli Zjednoczonej Europy, nie chcieliśmy zawracać sobie głowy tak zbędnymi rzeczami jak patent motorowodniaka, więc wybraliśmy się tam, gdzie co roku tysiące ludzi żegluje bezpiecznie, a do głowy by im nawet nie przyszło, że mógłby być im do tego potrzebny jakiś patent. Postanowiliśmy więc zwiedzić kawałek świata czarterując barkę na najczęściej wybieranym przez rodaków szlaku - Canal du Midi. Z polskiego punktu widzenia południowe wybrzeże Francji to niemal drugi koniec Europy. Jednak Canal du Midi przez wszystkich uważany jest za szlak najciekawszy, najbardziej zróżnicowany i... upalny. Poza tym, jeśli jako środek transportu na miejsce wybierzemy samochód, to zwiedzanie warto rozpocząć już po drodze, gdyż mijać będziemy takie perełki jak uroczy Stasburg czy słynny most w Awinionie! Na dojazd autem potrzeba jednak czasu (co najmniej 2-3 dni). góra strony

Przed nami 128km kanału i 27 śluz
Kanał Południowy, którego częścią jest kanał du Midi, zbudowano już w XVII wieku, by płynąc np. z Hamburga do Rzymu, nie trzeba było opływać morzem Hiszpanii. Szlak wodny od Bordeaux leżącego nad Zatoką Biskajską do śródziemnomorskiego Beziers, odległego o 20km od delty Rodanu, to 430km doskonale przygotowanej drogi wodnej i 116 śluz! Najwyżej położonym miejscem kanału są okolice Castelnaudary - wysokość 183 m n.p.m.! Tu właśnie rozpoczęliśmy nasz rejs, tak by do Beziers cały czas było "z górki". W marinie przywitano nas bardzo mile. Formalności trwały zaledwie chwilę - na podstawie paszportów sporządzono listę załogi, a skipper otrzymał kluczyki oraz certyfikat uprawniający go do powożenia barką przez okres czarteru. Kaucję pobrano bezgotówkowo - w postaci "odbitki" z karty kredytowej (oddano ją nam po zakończeniu rejsu). Podczas przekazania jachtu sprawdzono przy nas listę wyposażenia, upewniliśmy się też, czy są wszystkie obijacze i spisaliśmy stan licznika motogodzin, ponieważ stanowi on podstawę do opłaty za zużycie energii elektrycznej (na barce jest 230V), gazu i paliwa podczas całego rejsu (w przypadku Canal du Midi jest to suma rzędu 800 zł) góra strony

Pierwsze chwile za sterem
Samo szkolenie w powożeniu naszą dwunastometrową barką zajęło bosmanowi 10 minut! Po tym czasie uznał, iż po godzinie treningu w basenie portowym możemy ruszać w trasę. Warto poćwiczyć, bo to nie omega, więc waży kilka ton. Pierwszy przejazd pod mostkiem ma miejsce już w marinie i jest bardzo emocjonujący bo do końca wydaje sie, że przyłożymy którąś burtą. Wszystkie mostki na trasie są zbliżonej szerokości, ale później to już jest bułka z masłem. Zawsze natomiast warto zwolnić, bo ślady po tych, co nie zwolnili, są miejscami widoczne. Szczęśliwie w konstrukcji barek widać wieloletnie doświadczenie budowniczych. Wykończone są doskonale zarówno pod względem jakości materiałów, jak i ergonomii wnętrz. Jacht przy "całej na przód" nie sunie szybciej niż 10km/h, dzięki czemu nawet przy czołowym zderzeniu z mostem czy inną barką, szkody są znikome. Poza tym zawsze mamy pod ręką wsteczny bieg, który w tych jednostkach działa bardzo skutecznie - niemal jak hamulec. I rzeczywiście , jego skuteczność dawała nam wystarczające poczucie bezpieczeństwa, by po lekturze będącego na wyposażeni locji-przewodnika, nieśmiało wypłynąć z portu. Tuż za rozlewiskiem pod Castlnaudary czekał nas kompleks czterch śluz Świętego Rocha. Oczywiście pierwsze wejście było pełne emocji. Prawie wszystkie śluzy są tam w kształcie owalnym, więc aby zająć pozycję, najpierw trzeba się "prześlizgnąć" przez zwężenie, by potem zaraz odbić lekko w jedną ze stron, acz nie za mocno, bo rzuci rufą o przeciwny brzeg śluzy. Nie trzeba się jednak obawiać, gdyż tyko pierwsze śluzowania budząemocje, a potem idzie już gładko. Pokonawszy 10-metrową różnicę wysokości, pomachaliśmy tylko obsłudze (śluzy są tu bezpłatne) i ruszyliśmy w dal, by wkrótce dotrzeć do Carcassonne. góra strony

Malbork po francusku
Carcassone to największa z zachowanych do dzisiaj warowni Europy, a zarazem prawdziwe średnowieczne miasto. Owalne wzgórze otaczają dwa pierścienie murów obronnych (wewnętrzny 1300 a zewnętrzny 1700m obwodu) najeżnone 26 wieżami. Wewnątrz czeka na turystów mnóstwo zabytkowych kamieniczek, malownicze zaułki, katedra i zamek, który choć wpisany w miejskie fortyfikacje, był całkowicie samowystaczalny. Już Rzymianie docenili walory obronne tego miejsca, osiedlając się tu w II wieku przed naszą erą i dając początek miastu górnemu. W XII wieku, na przeciwległym brzegu rzeki Aude, Ludwik IX założył miasto dolne. Dzisiejsza zabudowa dawno już otoczyła obie starówki, ale nadal łączy je wytyczona przed wiekami arteria, zarezerwowana obecnie wyłącznie dla pieszych. Przystań dla barek znajduje się opodal Bulwaru Warszawy - pomiędzy mostami. Od dolnego miasta dzieli ją jedynie kanał du Midi oraz park. Stąd już tylko kilka kroków do murów pamiętających czasy najazdów Saracenów, religijnych wojen inkwizycji z Katarami i rzezi Hugenotów. Na szczęście po całym dniu zwiedzania zawsze można skosztować specjałów langwedockiej kuchni. góra strony

Żegluga w tunelu
W końcu trzeba jednak płynąć dalej, bo do zamku w Beziers jeszcze daleka droga, a na szlaku czeka wiele atrakcji, ciekawych budowli i winnic. Na 197 kilometrze kanału du Midi, 10km przed Beziers, jest też muzeum archeologiczne i wykopaliska, a ze wzgórza, na którym się znajdują, rozciąga się szeroki widok na oryginalny, trzynastowieczny ststem kanałów melioracyjnych mający kształt olbrzymiej gwiazdy. To jednak nie koniec atrakcji. Zaraz wpłyniemy do tunelu, którym poprowadzono kanał na odcinku aż 160 metrów. Trzeba zachować szczególną ostrożność, gdyż z uwagi na małą szerokość nie ma możliwości mijanki. Ruch wahadłowy panuje również 2 km od portu kończącego naszą podróż - na kompleksie siedmiu śluz usytuowanych jedna po drugiej. Nasza barka schodziła nimi jak po schodach szybko pokonującróżnicę niemal 14m. Potem przepłynęłliśmy jeszcze akweduktem nad rzekąl'Orb, by zacumować w Nowym Porcie, tuż przy stacji kolejowej w Beziers. Stąd po zdaniu barki i dopełnieniu formalności, po samochód do Castelnaudary możemy wrócić pociągiem albo firmowym busikiem. Jeśli wybierzemy kierunek wschodni, pociąg może nas dowiźć do Marsylii albo do Lionu. góra strony

Dla zainteresowanych
W Polsce barging nie jest jeszcze tak popularny jak w krajach Unii, choć zaiteresowanie turystów beztroską żeglugą po śródlądziu powoli, lecz systematycznie rośnie. Zaiteresowanym tematem proponujemy kontakt z wyłącznym przedstawicielem CROWN BLUE LINE na Polskę (francuskiej firmy czarterującej barki w całej Europie), p. Joanną Rafalską z firmy OYA - tel.: (022) 772-41-31 góra strony

GALERIA:

Copyright © 2010 OTAGO ●